Bieszczady – cudowny koniec Polski

Początki wpisów bywają dla mnie na tyle trudne, że czasem zniechęcają  mnie do rozpoczęcia jakiegokolwiek pisania. Co więcej, pisanie nigdy nie było moją mocną stroną. Stąd też zawsze zajmuje mi to mnóstwo czasu,  a z  wolnym czasem jest naprawdę ciężko 🙂 Paradoks tej całej sytuacji jest taki, że chęć prowadzenia bloga jest na tyle duża, że mimo wszystko staram się wytężyć swoje szaraczki pod kopułą i sklecić kilka sensownych zdań dla Was do każdego wpisu. Czy mi się to udaje czy nie to już pozostawiam waszej ocenie 😀 gdzie w bieszczady

Wpis ten  może okazać się przydatny dla osób, które wybierają się w Bieszczady, być może ułatwi trochę zaplanowanie całej Bieszczadzkiej wycieczki 😉

Wyjazd, o którym dzisiaj skrobnę klika słów miał miejsce w sierpniu. Bardzo chcieliśmy odwiedzić z M miejsce  w którym jeszcze nas nie było, ale żeby by to teren górzysty. Chcieliśmy najzwyczajniej w świecie pochodzić po górach.

Padło na Bieszczady i chyba wybór nie mógł być lepszy. Do tej pory z uśmiechem wspominamy te kilka dni  i to jak miło ( mimo kilku “ALE”)  spędziliśmy tam czas. Zacznijmy od początku 🙂

Gdzie w Bieszczady ?

Szukaliśmy jakiegokolwiek punktu zaczepienia jeśli chodzi o miejscowość. Trzeba zaznaczyć, że wymagania były takie, aby miejsce to nie było tak oblegane jak Zakopane, ale też dało się tam zjeść coś innego niż tylko kiełbaski z ogniska usmażone samodzielnie w lesie :D. Jednym słowem: chcieliśmy uciec od zgiełku dnia codziennego, problemów i stresu związanego z remontem mieszkania. Na fejsbukowych grupach  wyczytaliśmy, że Wetlina to takie małe Zakopane, niby miało być równie tłoczno jak na Krupówkach itd. Jak było naprawdę? O tym niżej 🙂 gdzie w bieszczady

Nocleg udało nam się załatwić “rzutem na taśmę” akurat w jednym z domków był wolny termin na ten czas. Nie wybrzydzaliśmy już zbytnio co do standardu ( mimo że niestety nie mieliśmy lodówki w pokoju i jedzenie za każdym razem musieliśmy odnosić do restauracyjnej lodówki na dół ).

Kwatery jak kwatery. Standard przeciętny, lecz biorąc  pod uwagę cenę to lodówka w pokoju lub chociaż na piętrze być powinna.  Do tej pory się dziwimy, że właściciele o to nie zadbali. W sumie pewnie działo się to przez kwestię tego, że  prowadzili oni też restauracje i nie chcieli tym samym “ułatwiać” jedzenia innych posiłków  tylko  mieli zamiar brakiem lodówki  ‘przymusić’, aby posiłki zamawiać u nich. Nic bardziej mylnego 😛  Przynajmniej w naszym wypadku 🙂

Co do samej miejscowości… Wetlina to jedna ulica gdzie znajduje się kilka sklepów  spożywczych, kilka barów, restauracji i domów wypoczynkowych. Ciężko jest z zasięgiem telefonicznym, nie wspomnę o  internecie, bo od niego też przez te kilka dni odpoczęliśmy ;D 

Także zdecydowanie Wetlina to nie małe Zakopane. Przynajmniej w naszej ocenie 🙂  Wszędzie na dobrą sprawę można dojść pieszo.  Dla nas akurat to wielki urok tego miejsca. Oczywiście jeśli ktoś tak jak my szukał spokojniejszego miejsca na odpoczynek 🙂 gdzie w bieszczady

Jedzonko

Stołowaliśmy się w Barze Berdo niedaleko naszych kwater. Miejsce to polecało wiele osób z grup, więc niewiele myśląc to właśnie tam udaliśmy się obiad.  Bar sam w sobie to przeciętna knajpka jednak trzeba przyznać, że jedzenie bardzo smaczne i cenowo znośnie w porównaniu do innych miejsc w Wetlinie.

Załączam Wam kilka posiłków z Baru Berdo. Mój M był zachwycony plackiem po bieszczadzku 🙂

(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

 

Piesze wędrówki

Z początku nie wiedzieliśmy w czym tkwi cały ‘szkopuł’ Bieszczad. W zasadzie to co powoduje, że ludzie się w nich zakochują po pierwszej wycieczce. Nie minęło wiele czasu jak i nas ‘trafiło’ 😉

W pierwszy dzień spakowaliśmy suchy prowiant, ubraliśmy się odpowiednio i ruszyliśmy w drogę. Szczerze powiem, że pisząc ten post ciężko mi sobie przypomnieć całą drogę. Wiem tyle że zrobiliśmy około 25 km pieszo! Do tej pory bolą mnie nogi jak sobie przypomnę 😛 gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

Widoki były piękne… pogoda  typowo letnia, słoneczna!  Zresztą zobaczcie sami, zdjęcia mówią same za siebie 🙂

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady

Słynne schronisko w Bieszczadach – Chatka Puchatka 🙂

gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady       gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

Trasa jaką obraliśmy tego dnia zajęła nam ok. 7 h.

Tarnica

Drugi dzień to wędrówka na najwyższy szczyt Bieszczad – Tarnicę. Wybraliśmy podejście od stronę Wołosatego.

gdzie w bieszczady

Wspominając drogę na Tarnicę to przed oczami mam niekończące się schody, które przy ostatnim odcinku na szczyt najbardziej dawały w kość 😀

gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady

Droga była dość trudna momentami. Tym bardziej, że słońce tak dogrzewało, że człowiek męczył się dwa razy bardziej niż normalnie.  Mój M.  motywował mnie w trakcie słabszych chwil słowami… ” Kochanie, zobaczysz widok z góry nam to wynagrodzi”. Tak też się stało 😉 gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady    gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady    gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady

gdzie w bieszczady  gdzie w bieszczady

Baza ludzi… z mgły.

Po zejściu z Tarnicy i dojechaniu do Wetliny udaliśmy się od razu na obiad. Później M zabrał mnie do miejsca o którym wyczytał, że jest w pewnym sensie wizytówką Wetliny.Będąc tam nie można go nie odwiedzić :).

Baza ludzi… z mgły to bardzo klimatyczne i jedyne w swoim rodzaju miejsce. Można myśleć  zanim się wejdzie, że to proszę wybaczyć zwykła pijalnia piwa – nic bardziej mylnego! Czysto, schludnie i przytulnie!  Pierwsze co zwraca uwagę bar oblepiony masą karteczek, zdjęć, starych dowodów osobistych, biletów, paszportów, mandatów(!)  dosłownie co tylko chcesz zostawić po sobie :D.  Mieliśmy naprawdę niezły ubaw siedząc przy barze, pijając grzane piwo  i przeglądając  te wszystkie pamiątki :D. Oczywiście nie mogło być inaczej – też zostawiliśmy coś po sobie 😉 gdzie w bieszczady

(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Solina

W drodze do domu odwiedziliśmy Solinę. Panuje tam całkiem inny bieszczadzki klimat. Typowo turystyczna miejscowość, równie klimatyczna jednak to właśnie ona bardziej przypominała w tym wszystkim Zakopane. Bardzo dużo turystów, straganów 🙂 W Solinie zjedliśmy pyszny obiad w Barze Basia. Spróbowaliśmy  bieszczadzkiego dania jakim są fuczki  :).  Dla tych którzy nie mają pojęcia co to – już wyjaśniam – to smażone placuszki z kapusty kiszonej  podawane ze śmietaną 30% ( urlop to urlop  – również od zdrowej diety 😀 ).

A już na sam koniec, rodzinne odwiedziny w  Iwoniczu Zdrój 🙂

(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Podsumowanie

W całym wpisie nie wspominałam nic o cenach. Ogólnie w miejscach gdzie byliśmy, czyli Wetlina i Solina  (w obu były podobne) stwierdzamy, że są one dość wysokie. Wiadomo, że jest to pojęcie względne i dla  jednego drogo może okazać się normalnie lub nawet tanio. Obiady, które Wam pokazałam na początku wpisu w Barze Berdo to ceny 20-25 zł .

Wejściówki na szlaki – to koszt ok. 7 zł od osoby.

Noclegi  – 50 zł za noc/osoba. Pokój był z łóżkiem małżeńskim i łazienką, jednak tak jak wspominałam  nie było w nim , bądź też na piętrze – lodówki.

Podsumowując, zostaliśmy totalnie zauroczeni Bieszczadami, na pewno wybierzemy się tam  kolejny raz. Jeśli nie latem to może jesienią. Podobno połoniny wyglądają nieziemsko, bo wtedy wszystko jest w pomarańczowych, brązowych – jednym słowem –  pięknych jesiennych barwach. Następnym razem  – nauczeni doświadczeniem 😛 – zarezerwujemy noclegi odpowiednio wcześniej, aby nie musieć się godzić na to co jest dostępne w tym momencie i nosić pudełka z jedzeniem do lodówki, która mieści się w restauracji na parterze :P. Tylko wybrać  kwatery takie jakie nam odpowiadają ;).

Jeśli szukacie ustronnego, cichego miejsca na wypoczynek w totalnie innym klimacie niż Zakopane to Wetlina jest dla Was 😉

Kochani, jeśli macie jakieś pytania – pytajcie w komentarzu – z chęcią odpowiem :). W końcu nie sposób opisać wszystkiego, ale na pewno trochę przybliżyłam Wam Bieszczady – oczywiście naszymi oczami 🙂

Może Wy byliście kiedyś w Bieszczadach? Może macie swoje ulubione miejsca gdzie zawsze chętnie powracacie? Podzielcie się, z chęcią poznam Waszą opinię na ten temat 😀 gdzie w bieszczady

Buziaki,

A.

Witaj Czytelniku! Strasznie mi miło, że trafiłeś właśnie na mój blog. Mam nadzieję, że spodobał Ci się na tyle, że zawitasz tu jeszcze nie raz! Za jakikolwiek ślad pozostawiony przez Ciebie tutaj serdecznie Ci dziękuję! Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz do mnie na adres e-mail: kontakt@femmind.pl 📷

%d bloggers like this: